Oszałamiający rój meteorów przecinający nocne niebo może być spowodowany czymś bardziej... organicznym. Następnym razem, gdy zobaczysz spadającą gwiazdę, wiedz, że to może być kupa astronauty .

Ciało astronauty Scotta Kelly'ego przeszło pewne dziwne zmiany, gdy spędził rok na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z rosyjskim kosmonautą Michaiłem Kornijenką. Misja ma na celu zbadanie skutków długotrwałych lotów kosmicznych i jest dwa razy dłuższa od przeciętnej podróży na ISS. Eksperyment ma jeszcze jeden ciekawy aspekt: Scott Kelly będzie obiektem testowym w kosmosie, podczas gdy jego brat bliźniak, astronauta Mark Kelly, pozostanie na Ziemi i będzie pełnić rolę kontrolera.
Gdy ogłoszono wyniki „Badania bliźniaków”, NASA nie była rozczarowana. Telomery Scotta Kelly'ego wydłużyły się w kosmosie, ale skróciły, gdy powrócił na Ziemię, co może być potencjalną oznaką stresu i starzenia się. Stracił 7 procent masy ciała. Ilość płynów ustrojowych odpowiadająca objętości dwulitrowej butelki po napoju gazowanym wylana z dolnej części ciała na głowę i klatkę piersiową. Różnorodność bakterii w jego stolcu była znacznie zmniejszona.
Podczas misji w latach 2015–2016 NASA ujawniła także pewne liczby, które z pewnością zainteresują tych z nas, którym zależy na higienie. Kelly wypił około 730 litrów wody pochodzącej z poddanego recyklingowi moczu i potu oraz wydalił około 82 kg kału. Oczywiście, odchodów astronautów nie da się po prostu wylać do kanalizacji, ponieważ w kosmosie nie ma rur kanalizacyjnych. Zamiast tego zostaje on wyrzucony ze stacji wraz z innymi śmieciami ISS. W końcu, po wejściu w atmosferę, ulegnie on spaleniu w wyniku ekstremalnych temperatur, niczym meteoryt.
I ta gorąca kula kupy, niczym meteor, rozświetli niebo niczym spadająca gwiazda. Jednak, jak ostrzega NASA, „ twoje odchody nie są spadającymi gwiazdami ”.